„Ważne są dni, których jeszcze nie znamy” — popłynęły słowa piosenki w trakcie obrad Sejmu RP
Świętującą w roku ubiegłym 80. urodziny Politechnikę Krakowską spotkał na finiszu obchodów jubileuszowych nie lada honor. Jeden z wybitnych wychowanków uczelni, poeta, piosenkarz i malarz Marek Grechuta został uczczony przez Sejm RP specjalną uchwałą. Czołowemu przedstawicielowi poezji śpiewanej wyrażono wdzięczność za wniesienie — jak głosi dokument — „trwałego wpływu na polską kulturę”. Uchwałę przyjęto z okazji 80. rocznicy urodzin artysty.

Fot.: Jan Zych
Marek Grechuta urodził się 10 grudnia 1945 r. w Zamościu. Na Wydział Architektury PK został przyjęty w 1963 r. Nie stał się zawodowym architektem, jednak po latach wspominał:
„Studia architektoniczne rozwinęły moją wyobraźnię. To były moje piękne lata. Muszę przyznać, że jestem dumny z tego, iż wszyscy w mojej biografii podkreślają, że jestem architektem”
(cyt. za: „Osobowości Politechniki Krakowskiej. Katalog wystawy jubileuszowej — 80 lat PK”, Kraków 2025).
Na uczelni kształcącej inżynierów Grechuta szczęśliwie znalazł warunki, by we współpracy z muzykującymi kolegami doskonalić swój talent wokalny. Fotografik Jan Zych wspomina, że podjąwszy w roku akademickim 1967/1968 studia na PK, zamieszkał w akademiku „Filutek” na Miasteczku Studenckim AGH i nieraz wieczorami słyszał dolatujące z klubowej sali odgłosy prób grupy muzyków. Był to świeżo założony Kabaret Architektów „Anawa”, utworzony przez Marka Grechutę i komponującego muzykę Jana Kantego Pawluśkiewicza, też zresztą studenta architektury. Zych dodaje, że na Politechnice grupa występowała w Klubie „Expo”, mającym siedzibę w budynku Wydziału Architektury przy ulicy Warszawskiej. Fotografował ją też podczas koncertów w legendarnym Klubie pod Przewiązką, w domu studenckim przy ulicy Bydgoskiej 19.
Grechuta miał już wówczas za sobą spektakularny debiut na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie, gdzie w październiku 1967 r. uzyskał drugie miejsce w kategorii wokalistów za wykonanie piosenki „Tango Anawa” (wygrała wtedy studentka warszawskiej AWF Maryla Rodowicz). Swoim głosem i niepowtarzalnym stylem prezentowania utworów porywał publiczność. Niebawem pół Polski nuciło kolejne szlagiery śpiewającego architekta: „Niepewność”, „Korowód”, „Nie dokazuj”, „Świecie nasz”, „Hop — szklankę piwa”, „Dni, których nie znamy”.
Właśnie ten ostatni przebój zabrzmiał w polskim Sejmie 4 grudnia ubiegłego roku, w trakcie dyskusji nad projektem uchwały, mającej oddać hołd Markowi Grechucie. Fragment utworu odtworzyła ze smartfona prowadząca obrady wicemarszałek Monika Wielichowska.
Sejmowa debata przerodziła się w laudację na cześć artysty. Posłanka Barbara Okuła, przedstawiając sprawozdanie Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu w sprawie projektu uchwały, powiedziała o bohaterze wieczoru, że nie tylko tworzył muzykę, ale budował też przestrzeń dialogu, wrażliwości i piękna. Wtórowali jej kolejni mówcy reprezentujący kluby i koła poselskie — od Lewicy po Konfederację Korony Polskiej. Zgodnie podnoszono wyjątkowe walory twórczości Grechuty.
W tekście uchwały nie zabrakło informacji o studiach Marka Grechuty na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej. W wystąpieniach wyrażano zadowolenie, że idea uczczenia wielkiego twórcy zjednoczyła przedstawicieli wszystkich bez wyjątku obozów politycznych, nieraz wręcz brutalnie rywalizujących ze sobą.
Podczas głosowania, do którego doszło nazajutrz po debacie, 5 grudnia, sala była jednomyślna. Za przyjęciem uchwały opowiedziało się 429 osób; nikt nie był przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. Wysoka Izba złożyła hołd niezwykłemu twórcy. A my możemy mieć satysfakcję, że to wyjątkowe zjednoczenie umysłów stało się faktem dzięki wychowankowi Politechniki Krakowskiej.