Prace naukowe nie służą budzeniu emocji. Jednak obroniona jakiś czas temu na Politechnice Krakowskiej rozprawa doktorska może wywołać co najmniej dreszcz niepokoju, jeśli nie wręcz — u wrażliwszych osób — uczucie autentycznego lęku. Dodajmy, lęku całkowicie uzasadnionego! Podjęty w pracy temat dotyczy bowiem drastycznego braku schronów w naszym kraju. I to w czasie, gdy zza wschodniej granicy dochodzą odgłosy wojny toczącej się w pełnej skali.

Dwie ścieżki
Według zebranych przez Państwową Straż Pożarną (PSP) danych istniejące w Polsce schrony mogą pomieścić mniej niż… jeden procent ludności kraju. Dane pochodzą z 2023 r., ale od tamtego czasu niewiele się zmieniło.
Ogromna skala zaniedbań w tej dziedzinie i konieczność pilnej naprawy sytuacji skłoniły Politechnikę Krakowską do stworzenia ostatnio nowych ścieżek edukacji. Z jednej strony uruchomiono szkolenia dla przedstawicieli samorządów, na które nowe obowiązki nałożyła ustawa z 5 grudnia 2024 r. o ochronie ludności i obronie cywilnej. Z drugiej strony dla studentów studiów stacjonarnych I stopnia na kierunku budownictwo na Wydziale Inżynierii Lądowej otwarto nowy profil dyplomowania inżynierskiego w zakresie budownictwa ochronnego.
Mocnych argumentów, przemawiających za celowością tych przedsięwzięć, dostarcza obroniona w roku ubiegłym na Wydziale Architektury PK praca doktorska Filipa Jakubczaka „Rola podziemnych obiektów ochronnych w zrównoważonym rozwoju miast”, przygotowana pod opieką promotorską prof. arch. Magdaleny Kozień-Woźniak. Za punkt wyjścia dla swych rozważań autor przyjął wspomniane dane PSP, pozyskane w wyniku inwentaryzacji obiektów budowlanych o charakterze ochronnym. W wyniku przeglądu stwierdzono, że schrony istniejące na terytorium kraju są zdolne przyjąć jedynie 0,54 proc. mieszkańców.

Dr inż. Filip Jakubczak jest absolwentem Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej. Jeszcze podczas studiów podejmował niekonwencjonalne tematy. W 2019 r. jego projekt wzbudził zainteresowanie i pokazany został podczas 14. edycji prestiżowego Praskiego Quadriennale — jednej z największych międzynarodowych imprez poświęconych projektowaniu przestrzeni na potrzeby sztuk performatywnych i wizualnych. Jakubczak przedstawił wówczas koncepcję teatru powiązanego z 5-kondygnacyjnym garażem w formie spiralnej rampy. Funkcję sceny pełnił najniższy poziom, a rolę nadscenia przyjęła rampa, z której płynęło światło.
W 2019 r. Jakubczak obronił pracę magisterską, w której opisał projekt stacji kosmicznej dla 2000 ludzi zmuszonych opuścić Ziemię w obliczu globalnej katastrofy. Wykonana pod kierunkiem prof. arch. Janusza Rębielaka praca uzyskała w 2020 r. trzecią nagrodę podczas 9. edycji konkursu miesięcznika „Architektura i Biznes” na najlepszy dyplom studencki.
Szczególnie niepokojący jest fakt, że najmniej obiektów służących ochronie ludności znajduje się przeważnie w województwach położonych w pobliżu Białorusi i Ukrainy. W województwie podlaskim to zaledwie 6,2 tys. obiektów, w świętokrzyskim — 6,4 tys., a w podkarpackim — 9,5 tys., podczas gdy najlepiej zaopatrzone województwa, mazowieckie i śląskie, mają odpowiednio 29,7 tys. i 25,9 tys. obiektów.
Smutek metropolii
Przedstawiając szczegółowy przegląd rozlokowania schronów polskich, Filip Jakubczak skupił się na miastach wojewódzkich. W pierwszej kolejności omówił istniejące obiekty w dwóch największych metropoliach kraju.
Na tle średniej krajowej stosunkowo korzystnie wypada stolica państwa. W Warszawie istnieją 222 schrony. Najgęściej występują one w dzielnicach centralnych: Śródmieściu i Pradze Północ oraz na Bielanach. Pozostałe obiekty są rozproszone. Najmniejszy z warszawskich schronów ma powierzchnię zaledwie 5 metrów kw., największy liczy 1958 metrów kw. Przeważają budowle mniejsze, szczególnie poniżej 300 metrów kw. Schrony stołeczne mogą przyjąć w sumie 28 889 osób, co przy liczbie 1 661 644 mieszkańców oznacza, że są zdolne pomieścić 1,55 proc. populacji miasta.
Specyficznym miejscem, mogącym jak w wielu miastach na świecie służyć do ochrony ludności w sytuacjach krytycznych, jest warszawskie metro. Autor pracy zwraca uwagę, że posiada ono infrastrukturę umożliwiającą niemal hermetyczne odcięcie jego części w razie zagrożenia. Pełnienie roli schronu zakładały najstarsze plany pierwszej linii metra. Jednakże projekty te na etapie późniejszej budowy zostały zmienione, a realizacja zaniechana — zauważa autor pracy, cytując wypowiedź rzecznika prasowego metra Anny Bartoń. W efekcie metro warszawskie może pełnić jedynie rolę ukrycia, a nie schronu w pełnym tego słowa znaczeniu.
O wiele gorzej sytuacja przedstawia się w Krakowie, drugim pod względem liczby ludności mieście Polski. Kraków ma zaledwie 8 (słownie: osiem!) schronów, przy czym wszystkie znajdują się w rejonie Nowej Huty. Najmniejszy może pomieścić 50 osób, zaś dwa największe — po 227 osób. Łącznie krakowskie schrony są zdolne przyjąć 1316 osób. W zestawieniu z 804 200 mieszkańcami miasta na ukrycie w schronach może liczyć jedynie… 0,16 proc. populacji. Autor pracy zauważa jednocześnie, że krakowskie schrony nie dość że nieliczne, są w dodatku obiektami o niskiej jakości, co podważa ich rzeczywistą przydatność do ochrony życia ludności.
Krakowskie schrony, nie dość że nieliczne, są w dodatku obiektami o niskiej jakości, co podważa ich rzeczywistą przydatność do ochrony życia ludności.
Zresztą, żenująco niski wskaźnik 0,16 proc. wydaje się i tak zawyżony z jeszcze jednego powodu. Podobnie jak Warszawa, Kraków jest dużym ośrodkiem akademickim, zamieszkiwanym przez wielu zamiejscowych studentów, którzy nie są ujmowani w statystykach jako mieszkańcy. Liczba osób zainteresowanych ukryciem się w razie kryzysu będzie większa od wynikającej ze statystyk. Ten sam problem dotyczy pozostałych miast akademickich.

Cóż z tego, że są…
Przegląd pozostałych miast wojewódzkich też nie napawa optymizmem. Gdańsk ma nawet więcej schronów niż Warszawa, bo aż 235. Biorąc pod uwagę, że żyje w nim 3,5-krotnie mniej ludzi niż w stolicy, powinien w razie potrzeby dać możliwość ukrycia w schronach 3,25 proc. ludności. Niestety, prawie wszystkie obiekty podczas oceny ich jakości przez PSP uzyskały bardzo niskie noty.
Podobnie jest w Szczecinie, którego 160 schronów powinno pozwolić na ukrycie nawet 5,69 proc. mieszkańców. Jednak i tu dużo obiektów budzi zastrzeżenia co do ich realnej użyteczności ze względu na słabą jakość. Miasto może się tylko poszczycić pochodzącym z czasów II wojny światowej schronem wielkopowierzchniowym, który składa się z komór przeznaczonych dla ludności, stanowisk dowodzenia, sal dla chorych oraz przestrzeni na infrastrukturę techniczną. Cały ten kompleks został przystosowany do pełnienia funkcji… muzealnych jako swoisty zabytek i stał się atrakcją turystyczną.
Jeszcze jednym miastem z dużą liczbą schronów jest Wrocław. Ma ich 131, co pozwalałoby — znów w teorii — na przyjęcie 1,91 proc. mieszkańców. Tutejsze obiekty są jednak, według opinii PSP, generalnie niezdatne do użytkowania.
W pozostałych miastach powtarza się z grubsza ten sam schemat. Nawet jeśli jest w nich większa liczba schronów, to może tam się pomieścić tylko niewielki odsetek mieszkańców. A realna użyteczność wielu obiektów może być kwestionowana ze względu na ich niską jakość. W takiej sytuacji są: Poznań (94 schrony), Kielce (36 schronów), Łódź (20 schronów), Białystok (19 schronów), Lublin (11 schronów) i Bydgoszcz (8 schronów). Z tego grona wyróżnia się Olsztyn ze swoimi 32 schronami, przeważnie uznanymi przez PSP za obiekty średniej jakości. Autor pracy zwraca też uwagę na Katowice, które mają wprawdzie tylko 9 schronów, ale rozsiane punktowo obiekty tego typu znajdują się w bliskim sąsiedztwie — w Chorzowie, Siemianowicach Śląskich, Sosnowcu i powiecie mikułowskim.
Stosunkowo dobrej jakości schrony ma Rzeszów. Kłopot polega tylko na tym, że jest ich zaledwie… pięć. Mogą pomieścić jedynie 0,13 proc. mieszkańców. To najniższy wskaźnik w kraju, jeśli nie liczyć pozostałych dwu miast wojewódzkich — Opola i Zielonej Góry — w których nie ma ani jednego schronu.
Taki to mało optymistyczny obraz wyłania się z rozprawy doktorskiej Filipa Jakubczaka. Autor nie byłby jednak architektem, gdyby nie zaproponował własnych rozwiązań i nie zawarł w swej pracy ogólniejszych refleksji na temat miejsca obiektów, służących ochronie ludności w tkance urbanistycznej miast, tym samym formułując konstruktywne konkluzje.
Prywatny, publiczny…
Szacuje się, że wyposażenie w schron budynku mieszkalnego może podnieść koszty budowy całego obiektu o około 7–8 proc., a stworzenie warunków doraźnego schronienia — o 4–5 proc.
W części stricte architektonicznej autor przedstawił trzy projekty koncepcyjne nowoczesnych schronów. Słowo „nowoczesnych” ma tu kluczowe znaczenie, bowiem potoczne wyobrażenia na temat tego typu budowli są przeważnie pokłosiem obejrzanych filmów o czasach II wojny światowej i powojennego wyścigu zbrojeń nuklearnych. W projektach Jakubczaka schron już nie jest betonowym, surowym, pozbawionym wszelkich wygód bunkrem, ale obiektem o przyjaznych wnętrzach, które stwarzają namiastkę życia w normalnych warunkach. Autor mocno podkreśla, że projektowanie schronów powinno dziś wspierać holistyczny komfort użytkowników, uwzględniający aspekty fizyczne, psychiczne i społeczne.
Przedstawione w pracy projekty dotyczą:
- prywatnego schronu przydomowego,
- schronu dla 100 osób w budynku użyteczności publicznej,
- schronu komercyjnego dla 400 osób.
Podkreślić należy, że nie są to projekty przeznaczone do realizacji, ale wyłącznie prace studialne, wykonane w ramach metody zwanej badaniami przez projektowanie.
W przypadku prywatnego schronu przydomowego autor sporządził koncepcyjny projekt obiektu o powierzchni całkowitej 35 metrów kw., mogącego pomieścić od jednej do czterech osób. Za maksymalny czas pobytu wewnątrz obiektu przyjął 30 dni. Dla potencjalnych użytkowników przewidział: miejsca do odpoczynku w pozycji leżącej (odseparowane od hałasów z systemu wentylacji oraz źródeł nieprzyjemnych zapachów), aneks kuchenny, miejsce do spożywania posiłków, łazienkę i część na tymczasowe składowanie odpadów. Na funkcje magazynowe przeznaczona została przestrzeń pod podłogą. W czasach pokoju obiekt może pełnić rolę sypialni gościnnej.

(proj.: Filip Jakubczak)
Schron dla stu osób, zintegrowany z obiektem użyteczności publicznej, powinien mieć pomieszczenie na dekontaminację, punkt medyczny, a także izolatkę (jest ona obowiązkowa w schronach powyżej 300 osób), wyposażoną w niezależne źródło powietrza oraz system filtracji, który ma zapobiec mieszaniu się powietrza z izolatki z powietrzem z innych części obiektu. Wyjście awaryjne powinno znajdować się w miejscu wolnym od ryzyka zagruzowania. Autor wskazuje, że schron taki można wykorzystywać do różnych celów w czasie pokoju. Przykładowo sala schronowa dla większej liczby osób doskonale sprawdzi się jako przestrzeń ekspozycyjna lub sala konferencyjna.

(proj.: Filip Jakubczak)
…oraz komercyjny
Koncepcja obiektu zbiorowej ochrony cywilnej trzeciego typu przewiduje lokalizację na działce budowlanej, której część naziemną zagospodarowano na potrzeby farmy fotowoltaicznej, generującej i magazynującej energię dla schronu. Jego komercjalizacja ma się odbywać poprzez sprzedaż kwater, składających się z modułów 2-lub 4-osobowych.

(proj.: Filip Jakubczak)
Projektowanie schronów powinno dziś wspierać holistyczny komfort użytkowników, uwzględniający aspekty fizyczne, psychiczne i społeczne.
W apartamentach przewidziane jest symulowanie różnych pór dnia dzięki zastosowaniu „dioram okiennych”. Zmiany barwy światła będą imitować wschody i zachody słońca, co pomoże dostosować własne aktywności mieszkańców do rytmu dobowego. W centrum łączącym komory schronowe przewidziana jest przestrzeń wspólna w formie atrium ze sztuczną zielenią oraz imitacją nieba. Tę ostatnią zapewnia sufit złożony z kasetonowych paneli podwieszanych, które stwarzają efekt głębi. Przestrzeń wspólna ma postać pawilonów przystosowanych do różnych funkcji użytkowych (jak np. wertykalna farma z roślinami mieszkańców). Dla młodzieży szkolnej przewidziano salę lekcyjną, a dla przedszkolaków strefę zabaw. W projekcie uwzględniono też kaplicę katolicką, przestrzeń kawiarni-czytelni i miejsce rekreacji, z salami jogi i squasha.
Każdy z trzech zaprojektowanych schronów można zwiedzić wirtualnie za pomocą smartfona lub okularów VR, korzystając z podanych w pracy linków bądź kodów QR.
Czas budować w dół
Podjęty w rozprawie doktorskiej problem Filip Jakubczak osadził w szerokim kontekście kulturowym. Zdaniem autora budowa nowych schronów powinna służyć nie tylko zapewnianiu ludziom bezpieczeństwa, ale także wpływać pozytywnie na rozwój miast w myśl zasad zrównoważonego rozwoju. Jakubczak pisze: „budowanie w dół umożliwia zachowanie terenów zielonych i historycznej zabudowy na powierzchni, jednocześnie zwiększając funkcjonalność miasta”.
W tej tendencji autor pracy doktorskiej dostrzega zjawisko określone mianem czwartej fazy eksploatacji świata. Pierwszą fazą było feudalne zakorzenienie w ziemi, polegające na rozwoju w obrębie jednostek miejskich. W fazie drugiej, poczynając od XV wieku, architektura i miasta zaczęły się rozchodzić horyzontalnie, tworząc obszary zurbanizowane. W XIX wieku nastąpiła faza trzecia, która przyniosła rozwój miast w osi wertykalnej, ku górze. W naszym stuleciu wzrost demograficzny i urbanizacja świata otwierają fazę czwartą, którą jest „eksploatacja podziemi w funkcji przestrzeni użytkowych” — twierdzi autor.
Wzrost demograficzny i urbanizacja świata otwierają fazę czwartą, którą jest eksploatacja podziemi w funkcji przestrzeni użytkowych.
A zatem schron jako coś więcej niż tylko miejsce ukrycia się w razie zagrożenia zbrojną agresją? Czyżby miał się stać zwiastunem nowej tendencji w urbanistyce? Czy po epoce drapaczy chmur nadchodzą czasy… „drapania” podziemi?
W świetle prawa
Obowiązek projektowania miejsc doraźnego schronienia na wypadek wojny, ataku terrorystycznego czy żywiołu został zapisany w przyjętej 5 grudnia 2024 r. ustawie o ochronie ludności i obronie cywilnej. Dokument wzbudził wątpliwości wśród architektów, deweloperów i samorządowców. Dlatego 29 maja br. weszła w życie nowelizacja ustawy, uściślająca wiele kwestii. Miejsca schronienia zostały podzielone na cztery kategorie:
- schrony (o najwyższym poziomie bezpieczeństwa)
- ukrycia,
- miejsca doraźnego schronienia,
- punkty schronienia.
We wprowadzonych przepisach założono, że zapewnienie w sytuacjach wyjątkowych bezpieczeństwa ludności nie powinno się wiązać ze znaczącą podwyżką kosztów realizacji inwestycji. Szacuje się, iż wyposażenie w schron budynku mieszkalnego może podnieść koszty budowy całego obiektu o około 7–8 proc., a stworzenie warunków doraźnego schronienia — o 4–5 proc. Warto dodać, że dla samorządów w Programie Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej (OLiOC) na zadania, o których tu mowa, przewidziano na lata 2025–2026 prawie 5 mld złotych. Miejsca schronienia mają umożliwiać rekreację, edukację i inne podobne zadania, aby w okresie spokoju nie generowały kosztów.
Przyjęte w ustawie rozwiązania przewidują wykorzystanie do chronienia ludności także podziemnych struktur o różnym zastosowaniu. Dla Krakowa, planującego budowę metra, oznacza to możliwość dofinansowania inwestycji w kolej podziemną z funduszy na ochronę ludności i obronę cywilną.