Otwarte Wykłady Ekonomedyczne: gośćmi Piotr Wachowiak, Ryszard Tadeusiewicz i Łukasz Strutyński

Adresowane do szerokiej publiczności i poświęcone istotnym zagadnieniom społecznym prelekcje to wspólna inicjatywa Politechniki Krakowskiej i Krakowskiego Stowarzyszenia Edukacji „Ekonomed”. Spotkania odbywają się cyklicznie w Pawilonie Konferencyjno-Wystawowym PK „Kotłownia” (przy ulicy Warszawskiej 24), a z wykładami zapraszani są specjaliści w dziedzinie nauk społecznych, medycznych, technicznych, także przedstawiciele biznesu i dziennikarze.

Jakiego lidera potrzebujemy?

Problem przywództwa i tego, jaki powinien być „lider na trudne czasy”, przedstawił 26 marca, podczas kolejnego z wykładów, ekonomista, specjalizujący się w zagadnieniach społecznej odpowiedzialności biznesu oraz zarządzania zasobami ludzkimi w organizacji — dr hab. Piotr Wachowiak, prof. SGH. Związany od czasu studiów ze Szkołą Główną Handlową w Warszawie, sprawuje funkcję dyrektora Instytutu Zarządzania SGH, a od 2020 r. — rektora uczelni.

Piotr Wachowiak Fot.: Jan Zych
Piotr Wachowiak
Fot.: Jan Zych

Jak zarządzać przedsiębiorstwem w zmieniającym się ustawicznie otoczeniu społecznym, ekonomicznym, w dobie kolejnej rewolucji technologicznej, tak by się rozwijało? Czy na zmiany można się przygotować? — zastanawiał się prof. Piotr Wachowiak. I odpowiadał: pomóc mogą liderzy. To oni ratują organizację przed marazmem i konkurencją, formułują nowe cele, kierują na nowe tory, przekonując do swoich wizji współpracowników.

Miarą dobrego przywódcy jest to, jak traktuje współpracowników: czy inwestuje w nich jako w najważniejszy kapitał czy wykorzystuje jako zasób – przypomniał prof. Wachowiak. Czego oczekuje się od liderów? Wizji, bo lider wie, dokąd zmierza, potrafi też skorygować kurs, szukając błędów najpierw u siebie (obserwatorzy są zwykle krytyczni). Dzięki charyzmie i kompetencjom nie tylko przekonuje innych do swoich racji, ale i tworzy środowisko, odwołując się do wspólnych, zakorzenionych wartości, jak: szacunek, prawda, uczciwość, profesjonalizm. Sam daje dobry przykład i przestrzega tych wartości. Jest uważny na współpracowników, relacje z nimi układa w sposób harmonijny i w zaufaniu. Potrafi też zarządzać różnorodnością — odkrywa mocne strony pracowników, nie oczekuje od nich poddaństwa, biernego posłuszeństwa czy potakiwania. Jest otwarty na polemikę, a nawet krytykę (nie popada w samozachwyt, nawet gdy utwierdzają go w nim pochlebcy). Rozumie, że dialog rozwija. Spaja środowisko, tworzy dobry klimat pracy zespołowej, umie dostrzec sytuacje konfliktowe i łagodzi napięcia.

Najważniejszą rolą lidera — jak zauważył prof. Wachowiak — jest rola stratega, który potrafi przewidywać i osiągać wyznaczone cele, w zmianach upatrując szansę na rozwój. Motywuje i inspiruje współpracowników i dba, by lubili pracę oraz czerpali z niej satysfakcję, a choć to nieproste działanie, to tylko wtedy na drodze transformacji nie zostanie sam.

Czy należy się bać sztucznej inteligencji?

Na tak sformułowane pytanie starali się odpowiedzieć prof. Ryszard Tadeusiewicz, specjalista w zakresie automatyki i robotyki, biocybernetyki i sztucznych sieci neuronowych, nauczyciel akademicki i były rektor AGH i prof. Andrzej Szarata, rektor PK, ekspert w dziedzinie inżynierii ruchu i modeli transportowych, przewodniczący Rady Naukowo-Technicznej ds. Budowy Metra w Krakowie. Zgodnie z akademicką tradycją obydwaj naukowcy konwersację prowadzili przed licznie zgromadzoną publicznością. Colloqium odbyło się 22 kwietnia.

Rozmówcy zgodzili się, że wynalezienie sztucznej inteligencji otwiera nową epokę w dziejach ludzkości, porównywalną pod względem skali z odkryciem elektryczności i internetu. Prof. R. Tadeusiewicz przyznał, że jest to kolejny krok na drodze uniezależniania się gatunku homo sapiens poprzez intelekt od natury. Pytany przez prof. A. Szaratę o to, czy sztuczna inteligencja naprawdę myśli, przypomniał, że pierwszym, który twierdził, że liczące maszyny mogą naśladować kompetencję myślenia i konkurować z ludźmi, był w latach 50. ubiegłego wieku brytyjski matematyk Alan Turing. Przekroczyliśmy dawno barierę testu Turinga.. Dzisiaj rozmawiając z chatem GPT, nikt nie zadaje sobie pytania, czy po drugiej stronie ma mechanizm… AI przejawia zachowania, które mogą być traktowane jako dowód, że myśli. Dlatego tracimy czasem krytyczną świadomość, a nawet uzależniamy się od systemów AI. Co będzie za dwa pokolenia? — dociekał i podkreślił, że AI to narzędzie doradcze, eksperckie, jednak ostateczna decyzja co do sposobu wykorzystania informacji i odpowiedzialność zawsze należy do człowieka.

Andrzej Szarata (z prawej) i Ryszard Tadeusiewicz Fot.: Jan Zych
Andrzej Szarata (z prawej) i Ryszard Tadeusiewicz
Fot.: Jan Zych

Odnosząc się do rozterek moralnych, wywołanych amoralnymi wyborami AI (np. czy pojazdy autonomiczne eliminują każdą przeszkodę na drodze, także ludzką), obaw, że pozbawi ludzi pracy, tłumaczył, że od wieków profesje zmieniają się wraz z nowymi technologiami, jednak zapotrzebowanie na ludzi mądrych nigdy się nie wyczerpuje. Na przestrzeni pokoleń iloraz inteligencji gatunku ludzkiego średnio utrzymuje się na podobnym poziomie, natomiast skuteczność narzędzi informatycznych rośnie (np. w 1997 r. arcymistrz Garri Kasparow przegrał partię szachów z Deep Blue, a obecnie żaden człowiek nie wygra w szachy z AI). Sam proces nie jest zły. Czy bać się AI, czy raczej tego, że ten potencjał dostanie się w ręce złych ludzi? To człowiek, którego intencje są niemoralne, staje się prawdziwym zagrożeniem, nie narzędzie — przekonywał.

Ryszard Tadeusiewicz Fot.: Jan Zych
Ryszard Tadeusiewicz
Fot.: Jan Zych

Na koniec obydwaj profesorowie odpowiedzieli na pytanie, czy zatrudniliby na uczelni „wirtualnego” profesora — skrojonego przez AI na miarę dyscypliny naukowej i potrzeb dydaktycznych uczelni — zamiast nauczyciela, człowieka? Nie kwestionując zasług AI w sferze edukacji, odparli, że kształcenie akademickie sprowadza się do czegoś więcej, to kształtowanie osobowości, a w tej sferze niezastąpieni są ludzie, nawet jeśli nie są perfekcyjni.

Port lotniczy w Balicach czekają zmiany?

Kraków Airport należy do najcenniejszych inwestycji w regionie Małopolski, a Politechnika Krakowska jest jednym z jego kluczowych partnerów — przypomniał 16 kwietnia, podczas wystąpienia w murach PK Łukasz Strutyński, prezes Zarządu Międzynarodowego Portu Lotniczego im. Jana Pawła II Kraków-Balice Sp. z o.o. Podkreślał, że od lat port lotniczy daje mocny impuls i napędza rozwój regionu, będąc jego wizytówką. Do wybuchu pandemii Covid-19 z lotniska korzystali przede wszystkim cudzoziemcy, odwiedzający Kraków i Małopolskę, obecnie 70 proc. klientów stanowią Małopolanie.

Balice to rozpoznawalna marka w krajowym transporcie lotniczym i lider w grupie europejskich lotnisk o podobnej wielkości, stwierdził nie bez dumy prezes Strutyński. Ruch pasażerski wzrósł tu prawie czterokrotnie: od 3,5 mln osób w 2003 r. do 13 mln osób w 2025 r. Czterokrotnie wzrosła też liczba połączeń lotniczych, a ich siatka jest wciąż rozwijana wraz z dbałością o komfort podróżowania, gwarantowany przez flotę sprawdzonych przewoźników, wśród których jest także przedsiębiorstwo Polskie Linie Lotnicze LOT.

Łukasz Strutyński Fot.: Jan Zych
Łukasz Strutyński
Fot.: Jan Zych

Mówiąc o perspektywach rozwoju, podkreślił, że w Balicach będą realizowane inwestycje, pozwalające na wyższe standardy komfortu i bezpieczeństwa użytkowników oraz środowiska. W przyszłości lotnisko wzbogaci się o sferę dodatkowych usług dla podróżujących (np. handlowych, hotelowych, rozrywki i kultury). Plan inwestycyjny opiewa na 4,2 mld złotych i obejmuje m.in.: wybudowanie nowego terminalu, co wraz z wprowadzeniem nowoczesnych systemów zarządzania ruchem pasażerskim i bagażowym pozwoli dodatkowo skrócić czas obsługi pasażerów; rearanżację istniejących przestrzeni i utworzenie dodatkowych poczekalni z uwzględnieniem potrzeb np. osób neuroatypowych czy reprezentujących różne wyznania, kultury. Przewidywany jest remont nawierzchni, wyposażenie lotniska w nowe systemy nawigacyjne iurządzenia techniczne, wspomagające lądowanie samolotów przy ograniczonej widoczności. Zaplanowano wdrożenie rozwiązań ekologicznych z zakresu fotowoltaiki i system recyklingu (zagospodarowanie wód roztopowych wraz z infrastrukturą paliwową, oczyszczalnia). Niezwykle ważnym zadaniem jest utworzenie specjalistycznej komórki ratownictwa, umożliwiającej ewakuację w sytuacji zagrożenia czy awarii, co jak wyjaśniał prezes Strutyński, jest potrzebne na lotnisku tej wielkości. Te działania mają pomóc w utrzymaniu zainteresowania Krakowem, Małopolską, jako miejscami atrakcyjnymi dla turystów, także ze względu na wygodną komunikację lotniczą.

Spotkaniom przysłuchiwało się szerokie grono słuchaczy. Rolę gospodarza pełnili prezes Krakowskiego Stowarzyszenia Edukacji „Ekonomed” Piotr Drążkiewicz oraz rektor Politechniki Krakowskiej prof. Andrzej Szarata.

Przewijanie do góry